piątek, 1 lipca 2011

W europejskich pucharach bez zmian

Uwaga - będzie kontrowersyjnie. Myślę, że kolejny sezon będziemy się męczyć bez drużyny w Lidze Mistrzów i, prawdopodobnie, bez drużyny w Lidze Europejskiej. Dlaczego? Bo tradycji musi stać się zadość, poza tym... czym my mamy straszyć przeciwników w eliminacjach?

Kupiszem z Jagiellonii, który nie potrafił, mimo dogodnych okazji, trafić w bramkę Irtyszu Pawłodar (gdzie to kuźwa jest?)? No ale ok, skoro tak zwani specjaliści uważają, że wynik 1:0 jest dla Jagi wynikiem korzystnym, to ja nie mam pytań. Przecież, jak zauważa nawet bardzo krytyczny wobec polskich drużyn portal WESZŁO!, Irtysz w piłkę grać nie potrafi. Wczoraj było to widać przez większą część spotkania.

Tak, to był pierwszy poważny mecz w sezonie, ale nie oszukujmy się, gra w Białymstoku wyglądała tak, jakby nikt, włącznie z prezesem, nie chciał Pucharów. Przyszedł Plizga, Bartczak, jest Frankowski, Kupisz i Hermes. I tyle. Za chwilę pewnie odejdzie Sandomierski i zaczną się problemy z bramkarzem. Druga runda to wszystko na co stać Jagiellonię w takiej dyspozycji i z tymi piłkarzami. Mimo wszystko należy się szacunek dla Frankowskiego. Trafić w europejskich pucharach po 6 latach przerwy, to jest coś.

Przegląd Sportowy całkiem słusznie zauważa, że Śląsk Wrocław nie ma czym za bardzo postraszyć Dundee. No bo kim? Ćwielongiem? Fojutem? Z całym szacunkiem, ale to jeszcze nie jest jeszcze poziom szkockiego średniaka, mimo, że liga centusiów leci na łeb na szyję i oprócz Rangers nie ma tam teamu godnego uwagi. Nawet Celtic obniżył ostatnio loty.

Legia? To jest dopiero zagadka! Dwa duże transfery -Żewłakow i Ljuboja mogłyby dawać jakąkolwiek nadzieję na korzystne wyniki, gdyby nie to, że trudno uwierzyć w to, że Żewłakow zbawi drużynę. Ljuboja już teraz mówi, że w Polsce może mu się grać ciężej niż we Francji. Fajne zabezpieczenie. Mistrz! W razie gdyby nie strzelał bramek ma wytłumaczenie. "Przecież mówiłem, że łatwo nie będzie". Oj, szybko wtopił się w otoczenie. W dodatku przeciwnikiem warszawiaków może być naprawdę ktoś z najwyższej europejskiej półki. Chciałbym się mylić.

A Wisła? W kolejnej rundzie nie będzie nawet rozstawiona, więc o czym w ogóle mowa? Może uda jej się awansować do Ligi Europejskiej. Kadrę ma nie gorszą niż Lech Poznań przed sezonem, rywali pewnie będzie mieć podobnych. Więc... powodzenia, drogie polskie kluby.

1 komentarze:

  1. A ja cholera mam dziwne przeczucie, że coś w tym roku się nie uda i moja intuicja podpowiada mi, że będzie to Wisła. Dlaczego? Naturalnie nie mam racjonalnych argumentów, ale :) kiedy naszym zespołom w Europie szło źle bądź tragicznie, to polską dumę ratowała reprezentacja(awanse Engela, Janasa i Leo), a że teraz kadra to słabizna pod względem sportowym i organizacyjnym, to klub(y) przejmą pałeczkę :)
    Lubię Maaskanta i nie tylko dlatego, że jego Wisła dwukrotnie przegrała z Górnikiem w minionym sezonie :) Wydaje się być dobrej klasy fachowcem, a że wzmacnia zespół obcokrajowcami? Żaden problem, zwłaszcza że jego transfery są faktycznie wzmocnieniami. Wisła ma szansę, co do reszty - nawet Legii - niech grają najlepiej jak się da i zdobywają dla Polski punkty, bo te się liczą jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń