wtorek, 21 lutego 2012

Znowu ten Piszczek

Jak wynika z informacji przekazanych przez blog pilkarskamafia.blogspot.com Łukasz Piszczek doskonale wiedział o korupcji w zespole Zagłębia Lubin, namawiał nawet niektórych zawodników do tego procederu. Wiedział, na co idą pieniądze z tzw. zrzutki, tak zeznał w prokuraturze. I co? I nic. Karę już poniósł, głównie finansową. Pełna zgoda. Moralnej kary jednak nie poniósł do dziś, a według mnie jedyną "moralną karą" za tego rodzaju proceder (ustawianie meczów i okłamywanie mediów, również kibiców) jest uniemożliwienie mu występów w kadrze.

Naprawdę nic nie mam do Łukasza Piszczka - piłkarza, wręcz uważam go za świetnego zawodnika, który zrobił niesamowity postęp i jego obecna pozycja w klubie jest niepodważalna. Rozwój kariery klubowej tego piłkarza nie powinien ucierpieć przez tę jedną sytuację. Jednocześnie uważam, że PZPN jako organizacja sprawująca opiekę nad reprezentacją, powinien dbać o swoje dobre słowo. Pozwalając na grę w drużynie narodowej zawodnikom, którzy dopuścili się korupcji, w międzyczasie kłamali w mediach próbując się wybielić, zrobić z siebie ofiary systemu, a nie sprawców, PZPN szkodzi kadrze. I sobie. 

A jaka ta kadra jest - każdy widzi. Głównie kibice, bo Grzegorz Lato zdaje się nie dostrzegać tego, że coraz mniej osób chce identyfikować się z zespołem, w którym grają oszuści i spadochroniarze z innych reprezentacji. Kadra narodowa powinna być miejscem, gdzie nie liczą się tylko pieniądze, ale coś jeszcze. Jej zawodnicy powinni być nie tyle przezroczyści, co szczerzy, uczciwi, a w chwili słabości - potrafiący przyznać się do błędu. Na razie tak nie jest i pewnie jeszcze długo nie będzie.

P.S. Zdjęcie pochodzi z bloga Michała Pola, dziennikarza portalu sport.pl 

środa, 15 lutego 2012

Jutro mecz, wszystko inne precz

Jutro mecz pomiędzy Legią Warszawa a Sportingiem Lizbona. Dla mnie absolutnie wyjątkowy,bo spotykają się dwie drużyny, które darzę olbrzymim szacunkiem, choć tylko z jedną wiąże mnie coś więcej. 17 meczów w ubiegłym roku, do tej pory już ponad 50 spotkań na Łazienkowskiej, zawsze pełnych emocji i chęci zwycięstwa (czasem ta chęć była tylko na trybunach, na boisku jakoś nie bardzo). Nie obstawiam żadnego wyniku, ani tu, ani u bukmachera, chcę obejrzeć po prostu dobre spotkanie i obejrzeć zwycięstwo mojej drużyny.

Trener Sa Pinto na wygraną ze swoim ukochanym Sportingiem będzie musiał poczekać do meczu ligowego z Pacos Ferreira.

czwartek, 9 lutego 2012

Egzamin narodowy? Wszyscy oblali

Stadion Narodowy w Warszawie (zdjęcie z archiwum autora)
Strasznie głośno zrobiło się dziś o odwołanym meczu o Superpuchar, który miał się odbyć w tę sobotę na Stadionie Narodowym w Warszawie. Organizacja, planowanie i wszystko co z tym związane od samego początku wołały o pomstę do nieba. Zacznijmy od tego, że od samego początku większość kibiców, w tym ja również, była przeciwko rozgrywaniu meczu o Superpuchar w lutym, a ten termin wymyśliła Ekstraklasa. Nie wiem kto uparł się, żeby koniecznie ten mecz rozegrać na stadionie Narodowym w Warszawie, skoro jest to jedyny nieukończony obiekt spośród tych przygotowywanych na Euro2012. 

Mecz o Superpuchar nie odbędzie się w najbliższą sobotę na Stadionie Narodowym. Trwają rozmowy na temat rozegrania meczu na PGE Arenie w Gdańsku w marcu lub w kwietniu,o ile Legia i Wisła wcześniej odpadną z europejskich pucharów.Moim zdaniem problem z tym meczem to tylko wierzchołek góry lodowej, a narodowego egzaminu nie zdał nikt.Ani Ministerstwo Sportu,ani Narodowe Centrum Sportu,ani Ekstraklasa S.A,ani Warszawski Ratusz, ani policja. Dlaczego? Poniżej wyjaśniam (kolejność przypadkowa).

Ekstraklasa S.A. 
Iglica Stadionu Narodowego
(zdjęcie z archiwum autora)
Decyzja o rozegraniu meczu w lutym była absolutnie niezrozumiała od samego początku. Zima, minusowe temperatury, wiatr, śnieg, opóźnienia na Stadionie Narodowym. To wszystko przemawiało za tym, by mecz odbył się w innym terminie lub po prostu na innym obiekcie. Rzecznik spółki - Adrian Skubis informował, że inny termin nie wchodzi w grę. Teraz okazuje się, że jednak wchodzi. Prezes Ekstraklasy S.A. Andrzej Rusko przyznał, że rozmawia z operatorem PGE Areny w Gdańsku na temat możliwości rozegrania tam meczu o Superpuchar w marcu lub kwietniu, kiedy Wisła i Legia odpadną już z Europejskich Pucharów. Na chwilę obecną w tej sprawie nic nie jest przesądzone.

Narodowe Centrum Sportu
Operator Stadionu Narodowego, główny odpowiedzialny za jego przygotowanie. Masa opóźnień na stadionie najpierw spowodowała nieodbycie się meczu o Superpuchar w sierpniu 2011r., później z powodu opóźnień do Gdańska przeniesiono mecz z Niemcami (2-2). Ostatecznie termin oddania Stadionu Narodowego -narzucony przez samego premiera Donalda Tuska - minął 30 listopada. Dziś, kiedy wiadomo, że 11.02 na stadionie nie odbędzie się mecz o Superpuchar prezes Rafał Kapler stwierdza, że wątpliwości co do obiektu może zgłaszać policja, bo nie ze wszystkich sektorów stadionu ma połączenie. Problemy z łącznością występowały w tym przypadku chyba nie tylko na linii policja-policja. No i ktoś, według mnie, powinien w końcu ponieść w NCS konsekwencje za ciągłe opóźnienia w oddaniu obiektu do użytku. W efekcie na dziś mamy w stolicy obiekt za prawie dwa miliardy złotych, z którego nikt nie może w pełni korzystać, nawet Wietnamczycy, bo zostali przegnani na ulicę Marywilską. 

Policja
Stadion Narodowy
(zdjęcie z archiwum autora)
Dziwić może również postawa policji. Najpierw chciała powsadzać wszystkich kibiców do klatek i stanowczo żądała od NCS odpowiednich ogrodzeń oddzielających kibiców Wisły i Legii od sektorów neutralnych. Nigdy nie uważałem, a są to wnioski poparte wieloletnimi obserwacjami widowisk sportowych w całej Polsce, na różnych szczeblach rozgrywek, że wsadzanie kibiców do klatek powoduje spadek agresji wśród tłumu, a wręcz przeciwnie Polska policja jak widać nie zna innych metod niż założenie z góry, że "kibole" przyjadą rozwalić stadion. Później jeszcze wymyślono, że kibice Wisły Kraków podróżujący do Warszawy na mecz nie będą mogli przyjechać samochodami, tylko pociągami. PKP odpowiedziało krótko i treściwie - nie mamy aż tylu składów. Następnym pomysłem było wysadzenie kibiców Wisły na Dworcu... Zachodnim, a nie np. na będącym bliżej Stadionu Narodowego Dworcu Wschodnim w Warszawie (pisał o tym portal weszlo.com). Na szczęście do idiotycznego pomysłu gnania kibiców przez miasto - niczym stado głodnych owiec na hale - nie dojdzie. 

Ministerstwo Sportu
Wszystkiego (przede wszystkim terminów) miała dopilnować Minister Sportu Joanna Mucha. Nie dopilnowała. Wsławiła się za to ciekawym pytaniem, o którym wspomniał na swoim twitterze Roman Kołtoń, dziennikarz Interii.pl i komentator Polsatu Sport.
Wczoraj w godzinach wieczornych Pani Minister Joanna Mucha jeszcze oficjalnie podziękowała Ekstraklasie za "wzorową współpracę podczas organizacji spotkania". Jakiego spotkania - tego nie wie nikt. Nawet osoba, która wybierała drużyny do Superpucharu ;)

Warszawski Ratusz
Impreza na otwarcie Stadionu Narodowego
(zdjęcie z archiwum autora)
Ten sam, który nie podjął pozytywnej decyzji o rozegraniu meczu, ze względów bezpieczeństwa, jednocześnie kierują sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które pierwotnie miało podać decyzję o rozegraniu meczu... w piątek,  czyli na 24 godziny przed meczem. Śmiechom (przez łzy) kibiców nie było końca. Szybkość pracy urzędników w Polsce nigdy nie była powalająca. 

Reasumując - tak jak napisałem wcześniej nikt nie zdał tego Narodowego Egzaminu dojrzałości. I obawiam się, że jest to dopiero początek góry lodowej. Obserwując dzisiejsze, ale i wcześniejsze zachowania i wypowiedzi osób odpowiedzialnych za organizację Euro, spodziewam się większej ilości kwiatków, podobnych do dzisiejszej sytuacji. Obyśmy tylko wyszli z twarzą podczas Euro.
P.S. Zdjęcia Stadionu Narodowego pochodzą z archiwum autora.

wtorek, 7 lutego 2012

Jak wyciągnąć kasę z chipsów... na promocję sportu i zdrowego trybu życia

Pora na kolejną notkę w ramach akcji "Politycy dla Sportu". Otóż tym razem politycy partii rządzącej (jak wynika z tekstu na portalu TVP Info) idą na wojnę ze szkolnymi sklepikami. Chcą wymusić na szkolnych sklepikach by te nie sprzedawały dzieciom chipsów, batonów i napojów gazowanych. "To wszystko z myślą o dzieciach". Akcja i apele o zdrowy tryb życia są szczytne, ale jednocześnie coś mi tu nie gra. Otóż sportowcy, być może nieświadomie, stają tym samym przeciwko... Coca-Coli, która - jak większość z Was wie - od dobrych kilku lat regularnie sponsoruje największe imprezy sportowe. 

Oczywiście, sponsoring w tym przypadku nie ma nic wspólnego ze zdrowym trybem życia ;-) Reklama  dźwignią handlu i tym podobne bzdury. Niech sobie nasi sportowcy odpowiedzą na pytanie dlaczego w przerwach meczów piłkarskich, czy jakichkolwiek innych imprez sportowych tak wiele jest reklam produktów szkodliwych - na dłuższą metę - dla zdrowia, a nie akcji promujących bieganie przy minusowych temperaturach. Paweł Papke, siatkarz, gra mecz, a w przerwie tego meczu lecą kolejno reklamy chipsów, piwa, znowu piwa i na koniec jeszcze czekolady znanego polskiego producenta słodyczy. Pomijam już fakt,że  ten producent jest obecnie głównym partnerem Euro2012!!! Czyli też, jakby nie patrzeć, imprezy sportowej. Śmierdzi trochę hipokryzją, ale nie o nią tutaj chodzi. 

Ingerencja polityków w dziedziny życia na których nie znają się kompletnie ma swoje skutki i dziś. Choćby w przypadku ustawy antyhazardowej, przez którą polski sport traci co roku ładnych parę groszy. A przecież wystarczy stworzyć przepisy, które zobligują firmy bukmacherskie do wspierania sportu.Choćby wpłaty na fundacje promujące sport wśród dzieci ubogich i takich, które nie mają możliwości korzystania z, często zamkniętych, obiektów sportowych (często należących do samorządu). Budowa obiektów sportowych, wspieranie finansowe szkółek trenerskich, by te dzieci miał kto szkolić. 

Podobnie w przypadku słodyczy, które tak mocno kuszą nasze dzieci w szkolnych sklepikach. Chcesz sprzedawać słodycze,drogi sprzedawco? Podniesiemy Ci czynsz za wynajem lokalu, ale całą tę kwotę przeznaczymy na kupno sprzętu sportowego, albo zrobimy za nią w zimę lodowisko.

Chyba jestem idealistą. Ale posłom życzę powodzenia, pomysł jest trafiony, tylko róbcie to z rozwagą!